uzaleznienie

Jak poradzić sobie z lękiem

Pandemia, zmiany klimatyczne i związane z nimi ekstremalne zjawiska pogodowe, a teraz realna wojna, która toczy się za naszą granicą, tuż obok nas – ostatnie lata nas nie rozpieszczają, a wręcz przeciwnie – pogłębiają niepewność, strach, zaburzają poczucie bezpieczeństwa, ciągłości, przynależności. Ale kryzys to też źródło szansy na poznanie innej części siebie, na spojrzenie z innej perspektywy, na rozwój, na siłę, na harmonię.

W jednym z komentarzy internauta napisał, że miał wyrobione zdecydowane zdanie na temat swojego udziału w ewentualnej wojnie – nie będzie uczestniczył w „grze” elit jako „żywy pionek” ale w obliczu obecnej sytuacji w Ukrainie zmienił zdanie – czuje, że jeśli będzie trzeba, chce walczyć o wolność swojej rodziny, bliskich, przyjaciół. Jedna z moich koleżanek poczuła, jak zaraz za niedowierzaniem, strachem z jej głębokiego wnętrza wydobywa się chęć „walki”, gdyby wojna wkroczyła do Polski. Zdziwiło ją, skąd w jej wnętrzu taka silna myśl, która przyniosła uspokojenie. Powiedziała, że teraz już wie, dlaczego super bohaterowie filmów akcji, gdy podejmują decyzję o przeciwstawieniu się złu, osiągają spokój, jasność umysłu.

Inny znajomy po wybuchu wojny w Ukrainie poczuł, że chce spędzać o wiele więcej czasu z rodzicami. Do tej pory mu się wydawało, że wszyscy będą żyli „wiecznie”, teraz chce czas poświęcać na relacje z bliskimi, bo zrozumiał, że jutra może nie być. A jeszcze ktoś inny podczas wizyty w kawiarni, która jest rytuałem łapania chwili dla siebie w ciągu zabieganego dnia, nagle poczuł ogromy przypływ lęku i napływających łez, z przewodnią myślą „nie chcę wojny!”.

Zderzenie z poczuciem, że rzeczywistość wokół nas w diametralny sposób może się zmienić z dnia na dzień, daje nam zmianę optyki, a to z kolei odkrywa niewydobyte do tej pory myśli, priorytety, odczucia i stany emocjonalne.

Twoja reakcja na kryzys

Wiedza ze szkoły psychoterapii reprezentuje pogląd, że kryzysy w naszym życiu to norma – to nie dramaty, a cenne wskazówki. Poprzez kryzys rozumiem każdą niekomfortową sytuację, kiedy odczuwamy dyskomfort.
Gotuję obiad i mój pośpiech powoduje, że rozgotowałam makaron. Obiad do wyrzucenia.
Co ta sytuacja pokazuje? Chociażby to, że działam w pośpiechu, a może jestem rozkojarzona, bo mam problemy, przed którymi uciekam albo mam duży problem, który nie pozwala na odpoczynek, na skupienie się na zwyczajnej czynności. Jakiś wewnętrzny przymus karze mi się śpieszyć, gonić za czymś.
I gdybyśmy takie codzienne sytuacje analizowali i „rozbrajali”, to byłby to trening, który w rezultacie przyszykowałby nas do radzenia sobie w zderzeniu z przyszłymi „zwykłymi” kryzysami i tymi kryzysami dużego kalibru. Wyćwiczone podczas codziennego treningu dobre metody zadziałałyby z automatu.

Natomiast gdy nie stosujemy codziennych treningów, zamiatamy pod dywan odczuwanie codziennych dyskomfortów, one się kumulują i w obliczu dużego zagrożenia wszystkie na raz dodatkowo wychodzą na powierzchnię i reakcja na przerażający bodziec jest zwielokrotniona.

Korzyści, jakie daje ci kryzys

Kryzysy pojawiają się, ponieważ jakieś czynniki zewnętrzne wydobywają z nas schowane strachy, zapomniane urazy, nieumiejętności, które wymagają nadrobienia.

Kryzysy pomagają nam także uzupełnić braki terapeutyczne. Nie ma idealnego dzieciństwa, które odpowie na wszystkie nasze potrzeby. Ba! Nawet lepiej, żeby rodzice nie reagowali na wszystkie nasze potrzeby, ponieważ staniemy się rozwydrzonymi niedojrzałymi dorosłymi dzieciakami.
Frustracja i niedostatek w pewnych okolicznościach dają więcej korzyści, bo uczą nas pożądanych umiejętności – chociażby cierpliwość, umiar czy szacunek.

Patrz na kryzysy jak na okazje do otworzenia się na nowe. Możesz wtedy eksplorować, eksperymentować, poznawać siebie. Kim jesteś, czego potrzebujesz.
Pandemia i wojna w Ukrainie odsłaniają, jak nic wcześniej, nasze słabe terapeutyczne strony. Może jest to lęk, poczucie zagrożenia, brak poczucia bezpieczeństwa, a może złość, bezsilność, poczucie niemocy.

Lęk jest sygnałem do zastanowienia się

Dopiero kiedy odkryjesz, co znajduje się pod powierzchnią myśli i odczuć, będziesz mógł to poznać i „udomowić”. Kiedy czujesz lęk, to traktuj go jako opór przed bólem. Boimy się bać. Boimy się czuć wymagające, niewygodne emocje jak smutek, rozczarowanie, złość, strach.

Masz niewątpliwie teraz okazję do własnej autoterapii. Uważam również, że nie masz w sumie wyjścia, jeśli należysz do osób, które „wywaliło z butów” i nie możesz się pozbierać, wrócić do równowagi i osiągnąć spokoju wewnętrznego. Oznacza to najprawdopodobniej, iż masz w sobie pochowane stare lęki, których w czasie ich powstania nie zneutralizowałeś.

Możesz oczywiście próbować na różne sposoby nadal uciekać od emocji, które obecnie „wystrzeliły”. Sposoby są ogólnie dostępne i znane np.: ucieczka w romanse, gry komputerowe, alkohol, hazard, narkotyki, słodycze, leki uspokajające… To zapewne jest forma rozładowania silnych emocji, ale tylko doraźna – jest odpowiednia przez krótki czas. Bo to raczej działania polegające na uciekaniu niż na zrozumieniu, co się z tobą dzieje. A idąc tą drogą zbyt długo, możesz zagalopować się i popaść w uzależnienia, czy w skrajne zachowania, jak przemoc – mam na myśli bycie sprawcą lub ofiarą.

Pomaganie

Obecnie wielu Polaków stara się poprzez działanie, pomaganie zmniejszać lęk, poczucie niemocy, bezsilności czy wściekłości. Działanie poprzez pomaganie jest chwalebne, ale sprawdź, czy to nie ucieczka przed emocjami w działanie.

Pewna dziennikarka zrobiła ze mną wywiad o tym naszym pomaganiu i przekazała refleksję, już poza anteną, że ludziom może być trudno przyznać się, że już nie dają rady więcej pomagać, gościć pod swoim dachem rodziny uchodźców, że trzeba o tym mówić głośno. To nie wstyd, aby zdiagnozować swoją niemoc i poprosić o pomoc urzędy, aby przejęły dalszą opiekę nad gośćmi z Ukrainy. Taka alternatywa, nawet jeśli się z niej nigdy nie skorzysta, jest bardzo uspokajająca. Przyjęcie pod dach obcych ludzi na długi czas może budzić w nas ogrom emocji i być zwyczajnie za trudne na dłuższą metę. A decyzje o gościnie były podejmowane w przypływie chwili, porywu dobrego serca. Ważne, aby pomaganie było czyste, z intencją wspierania, a nie z powodu zagłuszania swoich wewnętrznych nieprzerobionych traum.

Maskowanie emocji uzależnia

Niestety uzależnienie się od maskowania niewygodnych emocji ma sprzymierzeńca w zasadzie działania ludzkiego mózgu, a dokładnie jego nierefleksyjnej części. Ta pierwotna zasada polega na tym, że jeżeli cokolwiek, nawet absurdalnego, zdarzy się w naszym życiu co najmniej trzy razy z rzędu, mózg rozpoznaje w tym trend i, co ważne, prognozuje jego kontynuację. Odpowiada za to głęboko schowany w czaszce obszar zwany układem limbicznym. Uzależniamy się, gdyż nasz automatyczny „gadzi” mózg prognozuje, że skoro trzy razy zjedzenie wielkiej słodkiej czekolady z naszymi ulubionymi orzechami rozładowało niemiłe emocje, to będzie tak za każdym razem. Znając jednak powyższą zasadę działania części ludzkiego mózgu, możemy skorzystać z tej drugiej – refleksyjnej, kreatywnej i nie brnąć w ślepą uliczkę maskowania niewygodnych emocji, a przejść do zmierzenia się z nimi, neutralizowania, co wyćwiczy nasze „psychomięśnie” gotowe do radzenia sobie coraz lepiej w obliczu kolejnych dużych czy tych olbrzymich kryzysów.

„Psychosiniaki”

Nie lubimy kryzysowych sytuacji, bo one bez ściemy pokazują nam palcem wskazującym, nad czym musimy się pochylić. Dotykają naszych „wewnętrznych siniaków” i czujemy wtedy ból, dyskomfort, irytację, że ktoś lub coś ośmieliło się odsłonić tak szczelnie zamaskowane „psychosiniaki”.

Trzeba przepłakać, przegadać to, co kiedyś sprawiło nam ból, przykrość, smutek.
Pozostawianie w nienaruszonym stanie tych naszych smutków powoduje, że przyczepia się do nich kolejna smutna historia i hodujemy w sobie coraz większą kulę bólu i coraz trudniej nam ją dźwigać, robi się za ciężko.

Odważ się więc oglądać swoje bóle i smutki – te bieżące i te, które wciąż nie wybrzmiały. Wtedy realnie działasz na korzyść swojej psychiki, która odwdzięczy się tym, że staniesz się silniejszy, bo uwolnisz ją od „noszenia ciężkich kamieni” i zrobisz miejsce na nowe doświadczenia.

Żaden kurs czy motywujący filmik na YouTube nie da tak wymiernej korzyści, jak czujne reagowanie na to, co czujesz w różnych kryzysowych sytuacjach. Dlatego też kryzysy powodują, że na naszych oczach rodzą się zwycięzcy, czyli osoby, które stawiają czoła własnym ograniczeniom, gdy inni wybierają formę przetrwalnikową. Zwycięzca idzie na terapię indywidualną, grupową, warsztaty, które są pomocami w jego ciężkiej pracy nad psychiką. Odsłania własną wrażliwość, słabość , kruchość, lęk, ból po to, aby paradoksalnie stać się za moment silnym. Siła ta w obliczu drastycznego zagrożenia da mu pewność decyzji, opanowanie i jasny umysł pomimo strachu.

Marzena Ciesielska
psychoterapeutka, terapeutka uzależnień,
właścicielka Poradni Centrum Terapii SOS
autorka książki „Jak zostać mądrą wariatką”
założycielka zamkniętej grupy na FB „Mądrzy Wariaci”
www.centrumterapiisos.eu

Link do artykułu -> Facetpo40.pl

Shopping Cart